Bezbramkowo na inauguracje rundy wiosennej
W meczu 17. kolejki III ligi śląsko-opolskiej grupy południowej BKS Stal bezbramkowo zremisował z LKS Czaniec.
BKS Stal – LKS Czaniec 0:0
Żółte kartki: Zdolski, Jaroś
Czerwona kartka: 66' Zdolski (za drugą żółtą)
BKS Stal: Kozik, Dzionsko, Sornat, Antczak, Zdolski, Czaicki, Brychlik (63. Łybyk), Wiśniewski, Karcz, Caputa, Uzoma (77. Pontus)
LKS Czaniec: Zieliński, Gołuch (46. Sieńkowski), Gola, Żak, Mrozek, Jaroś, Łoś (88. Marek), Praciak, Karcz, Frąckowiak (70. Konacki), Rzeszutko
We wtorkowe popołudnie piłkarze BKS Stal i LKS Czaniec odrobili zaległości ligowe. Spotkanie 17. kolejki odbyło się na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej, a kibice bialskiej Stali po raz pierwszy mogli obserwować mecz swojej drużyny z nowej trybuny za jedną z bramek.
Wobec porażki Rekordu Bielsko-Biała z Nadwiślanem Góra, piłkarze BKS Stal mieli świadomość, że wygrana nad LKS da im awans na drugie miejsce w tabeli.
Pierwszą groźną akcję meczu przeprowadzili goście, którzy już w 3. minucie mogli wyjść na prowadzenie. W polu karnym bialskiej Stali niepilnowany znalazł się Bartosz Praciak, jednak jego strzał głową z kilku metrów był niecelny. Odpowiedź bielszczan była natychmiastowa: w pole karne wpadł Luke Uzoma, a jeden z obrońców wślizgiem powalił go na murawę. Mimo ewidentnego faulu sędzia Piotr Skoczylas nakazał grać dalej. W 12. minucie po pechowej interwencji obrońcy gości Dawida Goli piłka zmierzała tuż przy słupku bramki LKS Czaniec, jednak świetną interwencją popisał się Rafał Zieliński. W pierwszej połowie warto jeszcze odnotować strzał Radosława Karcza, który bez problemów obronił Krzysztof Kozik.
Na początku drugiej połowy pierwszą żółtą kartką upomniany został Damian Zdolski, który dwadzieścia minut później za kolejny faul znów zobaczył żółty kartonik, a chwilę później sędzia usunął go z boiska. BKS Stal w osłabieniu nie spisywał się gorzej niż w pełnym składzie. LKS Czaniec mimo gry w przewadze skupił się wyłącznie na obronie i próbował wyprowadzać kontry. Bielszczanie prowadzili grę, jednak z przodu brakowało im argumentów. Ani podopieczni trenera Rafała Góraka, ani ich rywale nie potrafili wypracowaćsobie klarowych sytuacji pod bramką przeciwnika. Po 90. minutach gry sędzia zakończył spotkanie, które zakończyło się bezbramkowym remisem, który nie ucieszył żadnej ze stron.







